DARMOWE EBOOKI DLA CIEBIE
POBIERAJ ZA FREE
zapisz się na newsletter i czytaj za freeTags
W angielskim ogrodzie
Joanna poznaje przystojnego ogrodnika Marcha, który od pierwszej chwili wywiera na niej duże wrażenie. On również okazuje jej swoje zainteresowanie i szybko nabiera pewności, że jest ona kobietą, z którą chciałby spędzić resztę życia. Ich romans kwitnie, dopóki Joanna nie dowiaduje się, że March nie jest tym, za kogo się podaje. Okazuje się, że nie tylko zarządza ogrodami w Arnborough Hall, ale jest właścicielem całej zabytkowej posiadłości. Joanna nie jest gotowa przyjąć na siebie presji :
W angielskim ogrodzie Catherine George
Po wyjściu z budynku popołudniowe słońce oślepiało. Wyciągnął z kieszeni ciemne okulary i poszedł skrótem za szklarniami, by wyminąć długi sznur wyładowanych wózków na głównej alejce. Zwrócił uwagę na ten prowadzony przez bardzo atrakcyjną dziewczynę, ale westchnął ciężko na widok dwóch mężczyzn, którzy do niej podeszli. Jeden z nich trzymał za rękę kilkuletnią dziewczynkę. Oczywiście była zajęta, a w dodatku znacznie młodsza od męża. Co za szczęściarz. Gdy podszedł bliżej, dziewczyna uśmiechnęła się do niego promiennie. – Przepraszam, czy mógłby mi pan powiedzieć, gdzie znajdę zimowe bratki? – Oczywiście. Zaprowadzę panią – odrzekł grzecznie, gotów zaprowadzić ją choćby na koniec świata. – Dziękuję. – Pochyliła się i pocałowała dziewczynkę w policzek. – Idź z tatusiem i dziadkiem. – Ale ja chcę iść z tobą – odrzekła mała buntowniczo. – Kochanie, jest gorąco, a tam, gdzie mieszkają bratki, jest jeszcze goręcej. Poproś tatę, żeby kupił ci loda. Na to magiczne słowo dziewczynka natychmiast pobiegła w stronę ojca. – Spotkamy się przy wyjściu – zawołała za nią matka i przeniosła wzrok na przewodnika. – Możemy iść. Prowadził ją bardzo okrężną drogą, tłumacząc sobie, że mąż może przez kilka minut obejść się bez jej towarzystwa. Przy barwnych rabatach z bratkami przejął kontrolę nad wózkiem i uzyskał kolejny promienny uśmiech. – Jakie piękne! Macie tu wspaniałe rośliny. – Często tu pani przychodzi? – Nie, jestem po raz pierwszy. Mama przysłała mnie z misją. Mam jej kupić jak najwięcej różowych bratków oraz trochę żółtych i białych. – A fioletowych nie? – zdziwił się. – Nie. Dziękuję za pomoc, ale na pewno jest pan zajęty. Teraz już dam sobie radę. – Mogę pani poświęcić jeszcze kilka minut. – A nawet godzin, pomyślał. – Proszę wybierać, a ja będę ładował. Przez cały czas przypatrywał jej się ukradkiem. Był pewien, że musiał ją już gdzieś widzieć, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć gdzie. W dżinsach i białej koszulce, przewiązana swetrem w pasie, miała zachwycająco zaokrąglone kształty. Jej włosy, proste i gęste, na wysokości brody podwinięte do wewnątrz, miały kasztanowy odcień, ale zwrócone na niego oczy w kształcie migdałów były ciemnobrązowe. – Wystarczy już, bo zbankrutuję – zaśmiała się w końcu. – Mamy bardzo rozsądne ceny – zapewnił ją. – Nie wątpię, że tak, ale już wcześniej trochę zaszaleliśmy. Bardzo dziękuję za pomoc. – Cała przyjemność po mojej stronie. – Przywołał krążącego w pobliżu pomocnika. – Zaprowadź panią do kasy, a potem do głównego wyjścia. – Długo cię nie było – zauważył ojciec. – Mała już się zaczynała niepokoić. – Przepraszam, ale te bratki były bardzo daleko. – Jo uśmiechnęła się i dodała: – Chociaż droga z powrotem okazała się znacznie krótsza. Jack Logan wymownie uniósł brwi. – Zdaje się, że zostałaś wyprowadzona na manowce. – Prawie dosłownie. Bardzo mi to pochlebia. Mój przewodnik był niezmiernie przystojny. – Jestem zmęczona – jęknął cichy głosik. Ojciec odgarnął ciemne loki z twarzy dziewczynki. – Dobrze, kotku. Wracamy do domu, do mamy. Jo, ty tu zostajesz? Zawahała się, ale skinęła głową. – W końcu po to przyjechałam oddzielnym samochodem, żeby obejrzeć sobie posiadłość. Przekonam się, jak żyje lepsza część społeczeństwa. – Mogę zostać z tobą – zaproponował dziadek, ale Jo potrząsnęła głową. – Widzę, że jesteś zmęczony. Wracaj do domu z Jackiem i Kitty. Zadzwonię później i sprawdzę, jak się czuje Kate. Jack zmarszczył brwi. – Mam nadzieję,że została w łóżku, tak jak obiecała.