DARMOWE EBOOKI DLA CIEBIE
POBIERAJ ZA FREE
zapisz si臋 na newsletter i czytaj za freeTags
Hanka Lema艅ska
Chichot losu
聽Joanna jest m艂oda, niezale偶na, a w pracy rywalizuje tylko z najlepszymi. T臋 odrobin臋 wolnego czasu, kt贸ry jej pozostaje, dzieli mi臋dzy grono wiernych, troch臋 zwariowanych przyjaci贸艂ek a Marka. Od czasu do czasu. Bez zobowi膮za艅. Czego chcie膰 wi臋cej od 偶ycia ? Pewnej nocy wszystko staje na g艂owie. A艣ka, 艁ukasz i rudy kot ca艂kowicie odmieni膮 偶ycie Joanny. Przyjdzie jej si臋 zmierzy膰 z wieloma wyborami i ich konsekwencjami. Jak pogodzi膰 karier臋 zawodow膮 z opiek膮 nad dw贸jk膮 zupe艂nie obcych dzieci ? Nie wszystko da si臋 zaplanowa膰 i przewidzie膰, ale niespodziewane zmiany, kt贸re zsy艂a nam los, mog膮 okaza膰 si臋 najlepszym, co nas dot膮d spotka艂o.
Zastanawiam si臋, co by si臋 sta艂o, co mog艂oby si臋 sta膰, gdybym tamtego wieczoru nie odebra艂a telefonu. Mog艂o mnie nie by膰 w domu. Mog艂am wyjecha膰 albo um贸wi膰 si臋 z dziewczynami. Cokolwiek. Nie wyjecha艂am, odwo艂a艂am wieczorne spotkanie. Pada艂am na nos, bola艂a mnie g艂owa i marzy艂am tylko o jednym 鈥 zasn膮膰. Gdybym wtedy nie zasn臋艂a, by膰 mo偶e dalszy ci膮g tej historii potoczy艂by si臋 zupe艂nie inaczej. Ko艂o dwunastej obudzi艂 mnie jazgotliwy d藕wi臋k telefonu. Odruchowo si臋gn臋艂am po s艂uchawk臋 i by膰 mo偶e by艂 to najbardziej istotny gest w moim 偶yciu. 鈥 Joanna, przepraszam, wiem, 偶e ci臋 budz臋, ale zrozum, to naprawd臋 wyj膮tkowa sytuacja 鈥 us艂ysza艂am po drugiej stronie g艂os El偶biety. 鈥 Sta艂o si臋 co艣? 鈥 zapyta艂am sennie. 鈥 Ja wiem, 偶e to o co ci臋 poprosz臋鈥 Zrozumiem, je艣li mi odm贸wisz鈥 鈥 El偶bieta by艂a wyra藕nie skr臋powana. 鈥 No, wydu艣偶e wreszcie o co ci chodzi. Kobieto, jest po dwunastej, o tej porze ludzie 艣pi膮 鈥 zacz臋艂am si臋 niecierpliwi膰. Je艣li El偶bieta zdecydowa艂a si臋 ju偶 dzwoni膰 do mnie o p贸艂nocy, to przynajmniej mog艂aby w miar臋 sprawnie wyartyku艂owa膰 swoj膮 pro艣b臋. Mog臋 zrozumie膰, 偶e ma do rozwi膮zania niecierpi膮cy zw艂oki problem, w kt贸rego rozwi膮zywaniu z niewiadomych powod贸w musz臋 uczestniczy膰, ale koniec ko艅c贸w to m贸j sen i m贸j wypoczynek. A ja chc臋 spa膰. 鈥 Czy mog艂aby艣 zosta膰 przez trzy dni z moimi dzie膰mi? Pani Aniela trafi 艂a dzi艣 do szpitala. Wiesz, pani, kt贸ra zajmuje si臋 dzie膰mi. Lekarze m贸wi膮, 偶e to zawa艂. Rano wyje偶d偶am, szef wysy艂a mnie do Katowic. Nie mam nikogo, kogo mog艂abym o to poprosi膰. Zrozum, stoj臋 pod 艣cian膮. Musz臋 jecha膰. Po prostu musz臋. Je艣li odm贸wisz, wylej膮 mnie z roboty. Czy ona zwariowa艂a? Ja i dzieci? Ale偶 mnie boli g艂owa! Dlaczego ona chce, 偶ebym zajmowa艂a si臋 jej dzie膰mi? Dlaczego ja? Nie znam si臋 na dzieciach. Nie cierpi臋 dzieci. Nawet znajomych z dzie膰mi unikam jak ognia. Dzieci oznaczaj膮 przecieranie zupek, pieluchy i dzieci臋cy egoizm. Rodzinne wyprawy na lody, lepkie r臋ce i brud. Ba艂agan. Nie cierpi臋 ba艂aganu, brudu i lepkich r膮k. 鈥 W艂a艣ciwie to one nie wymagaj膮 specjalnej opieki. 艁ukasz do pi膮tej jest w przedszkolu. A艣ka, no wiesz, ona sama sobie radzi. Chodzi tylko o to, 偶eby kto艣 by艂 z nimi wieczorem i rano pom贸g艂 im si臋 zebra膰. To tylko trzy dni. Prosz臋 鈥 Elka dalej j臋cza艂a do s艂uchawki. 鈥 S艂uchaj, one s膮 naprawd臋 ma艂o k艂opotliwe. Milcza艂am. Usi艂owa艂am co prawda my艣le膰, ale w zamroczonej b贸lem i snem g艂owie mia艂am pustk臋. El偶bieta m贸wi, 偶e s膮 ma艂o k艂opotliwe. Mo偶e i tak, mo偶e w por贸wnaniu z innymi鈥 Nie znam innych, wi臋c nie mam por贸wnania. Poza tym nie wyobra偶am sobie, 偶eby czyjekolwiek dzieci mog艂y by膰 ma艂o k艂opotliwe. Sam fakt przebywania z dzieckiem pod jednym dachem powoduje k艂opoty. A z drugiej strony, o ile wiem, ona naprawd臋 nikogo nie ma. Pozna艂y艣my si臋 jakie艣 trzy lata temu przy okazji realizacji kt贸rego艣 z firmowych projekt贸w i jako艣 tak od razu si臋 polubi艂y艣my. Od tego czasu przyja藕nimy si臋 ze sob膮. Mo偶e inaczej 鈥 dla El偶biety to przyja藕艅, dla mnie znajomo艣膰. Chyba nie mam przyjaci贸艂. Nie mam czasu na przyjaci贸艂. O znajomych dziewczynach m贸wi臋 鈥瀙rzyjaci贸艂ki鈥, ale naszym zwi膮zkom do przyja藕ni daleko. Tak samo jest z Elk膮. Dzwonimy do siebie od czasu do czasu, a w艂a艣ciwie g艂贸wnie Elka dzwoni do mnie. Czasem spotykamy si臋 gdzie艣 na mie艣cie, ale rzadko, bo ona ma dzieci, a ja dla odmiany du偶o pracuj臋. Rozmawiamy wtedy troch臋 o pracy, troch臋 o 偶yciu, El偶bieta opowiada o dzieciach, plotkujemy o wsp贸lnych znajomych. Zdaje si臋, 偶e jej m膮偶 wyjecha艂 do Stan贸w zaraz po urodzeniu si臋 艁ukasza. Potem zgin膮艂 albo zagin膮艂, ju偶 nie pami臋tam. Kiedy艣 mi o tym opowiada艂a, ale pewnie nie s艂ucha艂am zbyt uwa偶nie. Jej rodzice chyba nie 偶yj膮. Jaka艣 ciotka pod Szczecinem? Wspomina艂a mi te偶 co艣 o ciotce. Mo偶e to nie ona, mo偶e to kto艣 inny mia艂 tam ciotk臋. Sama ju偶 nie wiem. 鈥 No wi臋c zgodzisz si臋? Prosz臋, to dla mnie wa偶ne. Przecie偶 to tylko trzy dni鈥 鈥 us艂ysza艂am b艂agalny g艂os Elki. G艂owa zaraz mi p臋knie. Bra艂am co prawda proszek przeciwb贸lowy, ale wida膰 nie pom贸g艂. Wzi膮膰 jeszcze jeden? Nie wiem, mo偶e dwa proszki to za du偶o. Aha, dzieci Elki鈥 Co si臋 robi z jej dzie膰mi? 鈥 W艂a艣ciwie co mia艂abym z nimi robi膰? 鈥 niech偶e ona wreszcie sko艅czy, chc臋 dalej spa膰! 鈥 Niewiele. Odebra膰 艁ukasza o pi膮tej z przedszkola, potem go wyk膮pa膰, dopilnowa膰, 偶eby po dobranocce poszed艂 spa膰. Asia zajmie si臋 sob膮. Rano trzeba ich obudzi膰, wyprawi膰 z domu. W czwartek wieczorem b臋d臋 z powrotem. Joanna, prosz臋鈥 鈥 Elka, nie wiem, czy b臋d臋 umia艂a. Najch臋tniej odpowiedzia艂abym, 偶e mowy nie ma, w 偶adnym wypadku, nigdy, za nic, absolutnie wykluczone. Tylko 偶e kogo ona znajdzie do opieki nad dzie膰mi w 艣rodku nocy? Nikogo. No tak, ale dlaczego ja? Bo si臋 przyja藕nimy? Przecie偶 ja ich nie znam, tych jej dzieci. Tyle, co z opowiada艅. No nie, kiedy艣 je widzia艂am. W 偶yciu nie sp臋dzi艂am wi臋cej ni偶 p贸艂 godziny sam na sam z 偶adnym dzieckiem. A ona mi m贸wi o trzech dniach. Ale ona naprawd臋 nikogo nie ma. Cholera! 鈥 No dobrze, niech ci b臋dzie. Gdzie to przedszkole? 鈥 zapyta艂am z westchnieniem. 鈥 Tu偶 obok nas, na podw贸rku. On jest w trzeciej grupie, w pi臋ciolatkach. Rano powiem wychowawczyni, 偶e odbierzesz go ty, a nie pani Aniela. Klucze zostawi臋 ci w przedszkolu. Dobrze, 偶e ten dzieciak ma jakie艣 nazwisko. Mam nadziej臋, 偶e w przeciwie艅stwie do mnie jego wychowawczyni odr贸偶nia go od ca艂ej reszty. Bo ja nawet nie jestem pewna, jak on wygl膮da. Zwyczajnie nie pami臋tam. Mog艂abym przez pomy艂k臋 odebra膰 niew艂a艣ciwego. 鈥 艁ukasz na 艣niadanie jada p艂atki z mlekiem. Aha, A艣ce trzeba przypomnie膰, 偶eby nakarmi艂a kota. Karma dla kota jest w鈥 Masz ci los, jeszcze kot na dodatek! Ale si臋 wpakowa艂am! Nie znosz臋 kot贸w mo偶e nawet bardziej ni偶 dzieci. Rozumiem, 偶e kto艣 mo偶e chcie膰 mie膰 psa. Sama bym chcia艂a, gdyby nie ten m贸j wariacki tryb 偶ycia. Albo p贸藕no wracam, albo dla odmiany wyje偶d偶am na szkolenia. Ale kot? Jak w og贸le mo偶na chcie膰 mie膰 kota? 鈥 I niech A艣ka robi sobie rano kanapki do szko艂y, bo ci膮gle o tym zapomina. A na obiad鈥 Niech偶e ona wreszcie przestanie m贸wi膰! Chc臋 ju偶 zasn膮膰. Reszta potoku s艂贸w El偶biety ginie w sennych majakach. Rano obudzi艂am si臋 nieco sp贸藕niona, ale przynajmniej wolna od b贸lu g艂owy. Tyle dobrego. Szybko przebieg艂am w my艣lach plan dnia. Narada, prezentacja u klienta, spotkanie z szefem. Aha, odebra膰 艁ukasza. 呕ebym tylko nie zapomnia艂a. W ci膮gu dnia z trudem uda艂o mi si臋 wyrwa膰 chwil臋 na szybk膮 kaw臋. Siedzia艂am w firmowej kuchence nad paruj膮c膮 fili偶ank膮, gdy w drzwiach stan膮艂 m贸j kumpel, wsp贸艂pracownik i zaciek艂y adwersarz w kwestiach dotycz膮cych projekt贸w szkole艅 prowadzonych przez nasz膮 firm臋. Czasem r贸wnie偶 rywal. Lubi臋 Marcina. W zasadzie jest w porz膮dku, chocia偶 denerwuje mnie jego nieustanne udowadnianie, 偶e jest lepszy ode mnie, tylko dlatego, 偶e jest facetem. A mo偶e to ja usi艂uj臋 udowodni膰, 偶e nie jestem od niego gorsza? Od 偶adnego z nich? 鈥 Co艣 taka zamy艣lona? 鈥 zapyta艂. Ale on wielki! Oparty o framug臋 zas艂ania艂 sob膮 ca艂e drzwi. 鈥 Nic, tak sobie 鈥 zacz臋艂am bez przekonania. 鈥 Bo mi si臋 sytuacja rodzinna zmienia. Na trzy dni mi si臋 zmienia i my艣l臋, jak sobie z tym poradz臋. 鈥 Wychodzisz za m膮偶 na trzy dni? To do ciebie podobne 鈥 zauwa偶y艂 nieco ironicznie. 鈥 Chcia艂am zauwa偶y膰, 偶e za m膮偶 to mo偶na co najwy偶ej za trzy dni, a nie na, ale nie. Zostaj臋 zast臋pcz膮 matk膮. Marcin a偶 zagwizda艂 z podziwu. 鈥 No, no鈥 Ty i dzieci! Nigdy bym ci臋 o to nie pos膮dzi艂. 鈥 Sama bym si臋 o to nie pos膮dzi艂a, ale widzisz, Marcinku, przeznaczenie. Wida膰 los tak chce. Dobrze, 偶e tylko na trzy dni, wi臋cej w 偶aden spos贸b bym nie znios艂a. 鈥 I co zamierzasz z nimi robi膰? 鈥 Generalnie zadba膰, 偶eby si臋 nie pozab某a艂y … cdn