FreeBooKs.PL

Home
         

DARMOWE EBOOKI DLA CIEBIE

POBIERAJ ZA FREE

zapisz si臋 na newsletter i czytaj za free
Twoje Imi臋:

fotograf

Klub Dumas

Klub Dumas

Nag艂y b艂ysk flesza rzuci艂 na 艣cian臋 salonu cie艅 trupa. Zw艂oki wisia艂y nieruchomo pod lamp膮 na 艣rodku pokoju. W miar臋 jak fotograf je okr膮偶a艂, co chwila zwalniaj膮c migawk臋 aparatu, cie艅 k艂ad艂 si臋 na obrazach, gablotach z porcelan膮, rega艂ach z ksi膮偶kami i rozsuni臋tych zas艂onach ukazuj膮cych wielkie okna, za kt贸rymi pada艂 deszcz.

S臋dzia rejonowy wygl膮da艂 na cz艂owieka m艂odego. Jego rzadkie, potargane w艂osy by艂y jeszcze mokre, podobnie jak p艂aszcz od deszczu przerzucony przez rami臋. Obok na sofie przysiad艂 sekretarz, zapisuj膮c na ustawionej na krze艣le przeno艣nej maszynie jego spiesznie dyktowane zdania. Klekot klawiszy nadawa艂 rytm monotonnemu potokowi s艂贸w s臋dziego i komentarzom rzucanym z cicha przez krz膮taj膮cych si臋 wok贸艂 policjant贸w:

鈥 Ubrany w pi偶am臋 i w narzucony na wierzch fartuch, kt贸rego pasek spowodowa艂 zgon przez uduszenie. R臋ce denata zwi膮zane z przodu krawatem. Na prawej stopie bambosz, lewa stopa bosa鈥

S臋dzia dotkn膮艂 nogi w kapciu. Zw艂oki zako艂ysa艂y si臋 lekko na napr臋偶onym jedwabnym pasku, przywi膮zanym do haka, na kt贸rym zawieszona by艂a lampa. Najpierw z lewa na prawo, potem w przeciwnym kierunku, coraz s艂abiej, by zatrzyma膰 si臋 wreszcie jak ig艂a magnesu, kt贸ra po kr贸tkim wahaniu ponownie wskazuje p贸艂noc. S臋dzia odsun膮艂 si臋 i, lekko pochylony, wymin膮艂 umundurowanego policjanta, kt贸ry szuka艂 na pod艂odze 艣lad贸w linii papilarnych. Wala艂y si臋 tam skorupy rozbitego wazonu i otwarta ksi膮偶ka: mo偶na by艂o dostrzec fragment tekstu podkre艣lony na czerwono. By艂 to stary egzemplarz Wicehrabiego de Bragelonne, tania edycja oprawna w p艂贸tno. Nachylaj膮c si臋 przez rami臋 funkcjonariusza, s臋dzia rzuci艂 okiem na zaznaczone zdania:

鈥炩 Jestem zdradzony 鈥 szepn膮艂. 鈥 Wiedz膮 o wszystkim.

鈥 Zawsze wszyscy o wszystkim wiedz膮 鈥 odpar艂 Portos, kt贸ry nie wiedzia艂 o niczym鈥1.

Poleci艂 sekretarzowi zapisa膰 to w raporcie i do艂膮czy膰 ksi膮偶k臋 do materia艂u dowodowego. Sam podszed艂 ku wysokiemu m臋偶czy藕nie, pal膮cemu papierosa ko艂o otwartego okna.

鈥 I co pan na to? 鈥 spyta艂, staj膮c obok.

Na kieszeni sk贸rzanej kurtki dryblasa widnia艂a odznaka policyjna. M臋偶czyzna zwleka艂 z odpowiedzi膮, dopalaj膮c zaci艣ni臋tego w dw贸ch palcach peta, kt贸rego wreszcie wyrzuci艂 przez okno, nie patrz膮c nawet za siebie.

鈥 Je艣li mamy do czynienia z bia艂ym p艂ynem, i do tego w butelce, to zazwyczaj chodzi o mleko 鈥 odrzek艂 wreszcie nieco zagadkowo, nie na tyle jednak, by na twarzy s臋dziego nie pojawi艂 si臋 nik艂y u艣miech. S臋dzia 鈥 w przeciwie艅stwie do policjanta 鈥 spogl膮da艂 na ulic臋, gdzie wci膮偶 la艂o jak z cebra. W tym momencie drzwi si臋 otworzy艂y i nag艂y przeci膮g opryska艂 mu twarz kropelkami deszczu.

鈥 Zamknijcie te drzwi 鈥 powiedzia艂, nie odwracaj膮c g艂owy, po czym odezwa艂 si臋 do oficera:

鈥 Bywaj膮 zab贸jstwa upozorowane na samob贸jstwo.

鈥 I na odwr贸t 鈥 doda艂 spokojnie wysoki policjant.

鈥 A co pan powie o r臋kach i krawacie?

鈥 Niekt贸rzy boj膮 si臋, 偶e w ostatniej chwili po偶a艂uj膮. Inaczej mia艂by je zwi膮zane na plecach.

鈥 To niczego nie zmienia 鈥 zaoponowa艂 s臋dzia. 鈥 Pasek jest cienki i mocny. W momencie utraty gruntu pod nogami nie da艂by rady, nawet gdyby r臋ce mia艂 swobodne.

鈥 Wszystko jest mo偶liwe. B臋dziemy m膮drzejsi po sekcji.

S臋dzia ponownie rzuci艂 okiem na wisielca. Funkcjonariusz zbieraj膮cy odciski palc贸w podnosi艂 si臋 z pod艂ogi z ksi膮偶k膮 w d艂oniach.

鈥 Ciekawa sprawa z t膮 ksi膮偶k膮.

Wysoki policjant wzruszy艂 ramionami.

鈥 Raczej niewiele czytam 鈥 rzek艂. 鈥 Ale ten Portos to jeden z tych鈥 jak im鈥 Atos, Portos, Aramis i d鈥橝rtagnan 鈥 wylicza艂, przesuwaj膮c kciukiem po palcach drugiej d艂oni, po czym zamy艣li艂 si臋. 鈥 Zabawne. Zawsze mnie zastanawia艂o, czemu nazywaj膮 ich trzema muszkieterami, skoro tak naprawd臋 by艂o ich czterech.

Arturo Perez-Reverte

przeczytaj wi臋cej …

No Comments
Kursy j臋zykowe audio | Kredyt bez BIK | Kredyt na Start
code by hosting freelancer