DARMOWE EBOOKI DLA CIEBIE
POBIERAJ ZA FREE
zapisz si臋 na newsletter i czytaj za freeTags
Erica Spindler
Zabi膰 Jane . . .
Jane Killian zostaje potr膮cona przez motor贸wk臋, cudem unika 艣mierci. Po serii operacji plastycznych, w ko艅cu mo偶e zapomnie膰 o tym strasznym wydarzeniu. Wreszcie mo偶e cieszy膰 si臋 pe艂ni膮 偶ycia. Jest spe艂nion膮 artystk膮, kt贸rej rze藕by coraz cz臋艣ciej doceniane s膮 przez krytyk贸w sztuki. Z m臋偶em, doktorem Ianem Westbrookiem, oczekuj膮 z niecierpliwo艣ci膮 narodzin pierwszego dziecka. Czego chcie膰 wi臋cej ? Szcz臋艣cie pryska, gdy Ian staje si臋 g艂贸wnym podejrzanym w sprawie o brutalne morderstwo. Jane najpierw wierzy w niewinno艣膰 m臋偶a, lecz w miar臋 jak toczy si臋 艣ledztwo, narastaj膮 w niej w膮tpliwo艣ci. Co wi臋cej, niespodziewanie powraca te偶 koszmar z przesz艂o艣ci. Jane dostaje anonimowe listy i zaczyna wierzy膰, 偶e pochodz膮 od cz艂owieka, kt贸ry z premedytacj膮 przed laty spowodowa艂 wypadek na jeziorze. Musi stawi膰 czo艂o przera偶aj膮cej prawdzie. Jej dr臋czyciel wie o niej wszystko, a co gorsza 鈥 zna jej najg艂臋biej skrywane l臋ki. I z pewno艣ci膮 bezlito艣nie wykorzysta je, by zabi膰 Jane.
przeczytaj obszerny fragment:
Serce pi臋tnastoletniej Jane Killian wali艂o z wysi艂ku, gdy unosi艂a si臋 na wodzie. Promienie s艂o艅ca, kt贸re odbija艂y si臋 od g艂adkiej powierzchni, ca艂kowicie j膮 o艣lepia艂y. Kiedy na moment na lazurowym niebie pojawi艂a si臋 niewielka chmurka, Jane zmru偶y艂a oczy. Spojrza艂a w stron臋 brzegu i z triumfem pomacha艂a r臋k膮. Jej o dwa lata starsza przyrodnia siostra, Stacy, podpu艣ci艂a j膮, 偶eby pop艂ywa艂a w lodowatej wodzie, a zarozumiali kumple, kt贸rzy te偶 wybrali si臋 na wagary, do艂o偶yli swoje, kr臋c膮c z pow膮tpiewaniem g艂owami i dra偶- ni膮c si臋 z Jane. Wi臋c podj臋艂a wyzwanie, a nawet wyp艂yn臋艂a za przysta艅, za kawa艂ek wcinaj膮cego si臋 w wod臋 l膮du, kt贸ry odgradza艂 cz臋艣膰 p艂ywack膮 jeziora od akwenu przeznaczonego dla 艂odzi. Stacy nie tylko by艂a starsza, lecz r贸wnie偶 mocniej zbudowana, silniejsza i szybsza. Jane nale偶a艂a raczej do gatunku moli ksi膮偶kowych i marzycieli 鈥 co siostra tak lubi艂a wy艣miewa膰. No i popatrz, pomy艣la艂a Jane. Kto jest s艂abszy? Kto si臋 przestraszy艂? Kiedy us艂ysza艂a ha艂as silnika, odwr贸ci艂a g艂ow臋. Na pustym jeziorze pojawi艂a si臋 du偶a, elegancka motor贸wka. P艂yn臋艂a w jej stron臋. Jane unios艂a raz jeszcze rami臋, 偶eby zasygnalizowa膰 swoj膮 obecno艣膰. 艁贸d藕 skr臋ci艂a, przez chwil臋 jakby si臋 waha艂a, a potem zawr贸ci艂a w jej kierunku. Jane poczu艂a, jak serce skoczy艂o jej do gard艂a. Zamacha艂a gwa艂townie. Motor贸wka nie zatrzyma艂a si臋, nie skr臋ci艂a. Jakby kto艣 specjalnie chcia艂 na ni膮 najecha膰. Przera偶ona spojrza艂a na brzeg i dostrzeg艂a, 偶e Stacy i jej przyjaciele podskakuj膮, wymachuj膮c r臋kami. Pewnie te偶 krzyczeli. Motor贸wka by艂a coraz bli偶ej. Jane zrozumia艂a, 偶e kto艣 chce j膮 zabi膰. Wyda艂a z siebie pe艂en przera偶enia wrzask, kt贸ry zag艂uszy艂 ha艂as silnika. Przed oczami mia艂a kad艂ub 艂odzi. Po chwili nie widzia艂a ju偶 nic innego. Przera偶enie nagle ust膮pi艂o. Poczu艂a 艣rub臋 silnika na ciele i pogr膮偶y艂a si臋 we wszechogarniaj膮cym b贸lu. Niedziela, 19 pa藕dziernika 2003 r. Dallas, Teksas Jane obudzi艂a si臋 gwa艂townie. 艢wiat艂o monitora mruga艂o w ciemnym pokoju. Zamkn臋艂a na chwil臋 oczy, a potem otworzy艂a je i unios艂a g艂ow臋, kt贸ra wyda艂a jej si臋 zbyt ci臋偶ka. Nagle zda艂a sobie spraw臋 z tego, 偶e zasn臋艂a w pracowni wideo, gdzie przygotowywa艂a jeden ze swoich wywiad贸w na maj膮c膮 si臋 wkr贸tce odby膰 wystaw臋 ,,Cz臋艣ci lalek鈥欌. 鈥 Jane? Nic ci nie jest? Obr贸ci艂a si臋. Ian, za kt贸rego wysz艂a przed nieca艂ym rokiem, sta艂 w drzwiach pracowni. Spojrza艂a na niego, czuj膮c jednocze艣nie mi艂o艣膰, zdziwienie, wr臋cz niedowierzanie. Wci膮偶 nie mog艂a zrozumie膰, jak to si臋 sta艂o, 偶e doktor Ian Westbrook 鈥 elegancki, czaruj膮cy, z urod膮 Jamesa Bonda 鈥 pokocha艂 w艂a艣nie j膮. Jane zmarszczy艂a brwi, widz膮c jego min臋. 鈥 Krzycza艂am, prawda? Ian skin膮艂 g艂ow膮. 鈥 Bardzo si臋 o ciebie martwi臋. Ona te偶 si臋 martwi艂a. W ci膮gu ostatnich paru tygodni trzy razy budzi艂a si臋 z krzykiem. Nie z powodu koszmar贸w. To nie by艂y sny, ale zupe艂nie realne wspomnienie. Wspomnienie dnia, kt贸ry zmieni艂 ca艂e jej 偶ycie. Dnia, kiedy to z 艂adnej, towarzyskiej i szcz臋艣liwej nastolatki zmieni艂a si臋 w co艣 w rodzaju wsp贸艂czesnego, 偶e艅skiego odpowiednika Quasimoda. 鈥 Opowiesz mi o tym? 鈥 To samo co zawsze. Motor贸wka w szale艅czym p臋dzie naje偶d偶a na dziewczyn臋. 艢ruba niszczy jej po艂ow臋 twarzy wraz z okiem i prawie odcina g艂ow臋, jednak dziewczynie udaje si臋 prze偶y膰. Kapitan 艂odzi pozostaje nieuchwytny, a policja uznaje ca艂e zdarzenie za wypadek. Koniec bajki. Tyle 偶e w jej snach kapitan motor贸wki zatacza p臋tl臋, 偶eby przejecha膰 j膮 raz jeszcze. A wtedy ona budzi si臋 z krzykiem. 鈥 Zapomnia艂a艣 o happy endzie 鈥 doda艂 Ian. 鈥 Dziewczynie nie tylko udaje si臋 prze偶y膰, ale odnosi wspania艂y sukces. Po latach bolesnych operacji plastycznych, po tym, jak musia艂a znosi膰 zdziwione spojrzenia obcych ludzi, ich szepty… Ich lito艣膰. Ich pe艂ne przera偶enia miny, kiedy widzieli jej twarz. 鈥 A potem poznaje wspania艂ego lekarza 鈥 podj臋艂a Jane. 鈥 Zakochuj膮 si臋 w sobie i 偶yj膮 d艂ugo i szcz臋艣liwie. To brzmi jak scenariusz jakiego艣 kiepskiego wyciskacza 艂ez, prawda? Co艣 dla kana艂u Romantica. Podszed艂 do niej, pom贸g艂 wsta膰 i wzi膮艂 j膮 w ramiona. Poczu艂a zimne, nocne powietrze. Kiedy potar艂a policzkiem o sweter Iana, zrozumia艂a, 偶e by艂 na dworze. 鈥 Przy mnie nie musisz udawa膰, Jane. Jestem twoim m臋偶em. 鈥 Ale w艂a艣nie to umiem robi膰 najlepiej. 鈥 Nie, nieprawda. 鈥 U艣miechn膮艂 si臋. Jane te偶 u艣miechn臋艂a si臋 do niego. Po raz kolejny u艣wiadomi艂a sobie, 偶e kocha go coraz bardziej. 鈥 Czy偶by chodzi艂o ci o sekret panien na wydaniu z Dallas? O to, o czym nawet si臋 nie my艣li w przyzwoitym towarzystwie? 鈥 W艂a艣nie o to mi chodzi 鈥 odpar艂. 鈥 Ciesz臋 si臋, bo to m贸j ulubiony temat. 鈥 U艣miechn臋艂a si臋 jeszcze szerzej. Ian spowa偶nia艂 i popatrzy艂 jej w oczy. 鈥 Nigdy nie by艂a艣 typow膮 pann膮 na wydaniu. 鈥 A kim? Narzeczon膮 Frankensteina? Zmarszczy艂 brwi. 鈥 Znowu o tym m贸wisz? 鈥 Przepraszam, ale trudno mi si臋 od tego wyzwoli膰. Uj膮艂 jej twarz w d艂onie. 鈥 Gdybym chcia艂 o偶eni膰 si臋 z lalk膮 Barbie, pewnie bym sobie jak膮艣 znalaz艂. Ale zakocha艂em si臋 w tobie. 鈥 Jane milcza艂a, kiedy dotkn膮艂 jej policzka. 鈥 Zwyci臋偶y艂a艣. Jeste艣 znacznie silniejsza, ni偶 przypuszczasz. Jego wiara sprawi艂a, 偶e poczu艂a si臋 jak oszustka. Jak mog艂a pokona膰 przesz艂o艣膰, kiedy wci膮偶 dr臋czy艂y j膮 koszmarne wspomnienia tego, co si臋 sta艂o? Przycisn臋艂a twarz do jego piersi. To by艂a jej opoka, jej serce. I mi艂o艣膰, kt贸rej wcze艣niej ba艂a si臋 szuka膰. 鈥 To pewnie z powodu dziecka 鈥 szepn膮艂 po chwili. 鈥 To dlatego wszystko do ciebie wraca. Te koszmary… W艂a艣nie wczoraj lekarz potwierdzi艂 to, czego domy艣la艂a si臋 ju偶 od paru tygodni. By艂a w drugim miesi膮cu ci膮偶y. 鈥 Ale czuj臋 si臋 艣wietnie 鈥 zaprotestowa艂a. 鈥 Nie mam ani porannych md艂o艣ci, ani nie czuj臋 si臋 zm臋czona. No i przecie偶 chcieli艣my mie膰 dziecko. 鈥 Oczywi艣cie, ale pocz膮tek ci膮偶y to trudny okres. Twoje hormony wariuj膮. Na przyk艂ad poziom HCG we krwi podwaja si臋 co par臋 dni, a to potrwa jeszcze z miesi膮c. Poza tym, mimo ca艂ej rado艣ci, kt贸ra si臋 z tym wi膮偶e, dziecko oznacza powa偶ne zmiany. Ian m贸wi艂 rozs膮dnie i Jane znajdowa艂a w tym jak膮艣 pociech臋. Wci膮偶 jednak nie by艂a przekonana, 偶e to w艂a艣nie ci膮偶a wywo艂uje w niej ten niepok贸j, chocia偶 sama nie wiedzia艂a dlaczego. Jakby domy艣li艂 si臋, co chodzi jej po g艂owie, bo pochyli艂 si臋 w jej stron臋 i powiedzia艂: 鈥 Zaufaj mi. Jestem lekarzem. U艣miechn臋艂a si臋 lekko. 鈥 Ale chirurgiem plastycznym, a nie ginekologiem czy psychiatr膮. 鈥 Nie potrzeba ci psychiatry, kochanie. Ale je艣li mi nie wierzysz, mo偶esz zadzwoni膰 do Dave鈥檃 Nasha. Zobaczysz, 偶e potwierdzi to, co powiedzia艂em. Doktor Dave Nash pracowa艂 w szpitalu jako psycholog, a przy okazji doradza艂 policji z Dallas. By艂 te偶 najbli偶szym kumplem Jane. Przyja藕nili si臋 od szko艂y 艣redniej. Dave wytrwa艂 przy niej, kiedy inni uznali j膮 za tr臋dowat膮. Zabiera艂 j膮 na pota艅c贸wki, a nawet na bal z okazji zako艅czenia szko艂y, kiedy inni ch艂opcy woleli trzyma膰 si臋 od niej z daleka. Doradza艂 jej we wszystkim, opowiada艂 dowcipy i pomaga艂, kiedy to by艂o konieczne. Po sko艅czeniu szko艂y pr贸bowali nawet ze sob膮 chodzi膰, ale oboje czuli, 偶e przyja藕艅 zdecydowanie bardziej im odpowiada. Znacznie trudniej by艂oby jej prze偶y膰 te wszystkie lata po wypadku bez Dave鈥檃. Mo偶e naprawd臋 powinna do niego zadzwoni膰. Jane przytuli艂a si臋 policzkiem do piersi m臋偶a. 鈥 Kt贸ra godzina? 鈥 Troch臋 po dziesi膮tej. Jako przysz艂a matka powinna艣 ju偶 by膰 w 艂贸偶ku. A偶 si臋 zarumieni艂a, s艂ysz膮c te s艂owa. Zawsze chcia艂a zosta膰 matk膮, chocia偶 wydawa艂o jej si臋, 偶e to nigdy nie nast膮pi. Teraz te偶 jeszcze nie do ko艅ca to do niej dotar艂o i ka偶de przypomnienie sprawia艂o jej przyjemno艣膰. Czy to mo偶liwe, 偶e spad艂o na ni膮 tyle szcz臋艣cia? 鈥 Mo偶e zaparz臋 ci rumianek 鈥 zaproponowa艂. 鈥 To ci pomo偶e zasn膮膰. Jane skin臋艂a g艂ow膮 i cho膰 niech臋tnie, ale wysun臋艂a si臋 z jego ramion. Si臋gn臋艂a, by wyj膮膰 kaset臋 z wywiadem i wy艂膮czy膰 sprz臋t. 鈥 Jak ci idzie praca nad tym filmem? 鈥 spyta艂 Ian, gasz膮c 艣wiat艂o w pracowni wideo. Przeszli do g艂贸wnej cz臋艣ci atelier. 鈥 Dobrze, chocia偶 wystawa coraz bli偶ej. 鈥 Cieszysz si臋? 鈥 Co艣 ty! Jestem przera偶ona. 鈥 Nie musisz si臋 ba膰. 鈥 Wyprowadzi艂 j膮 z przestronnego pokoju i znowu zgasi艂 艣wiat艂o. Weszli kr臋conymi schodami do cz臋艣ci mieszkalnej budynku. 鈥 Wszyscy ci臋 b臋d膮 podziwia膰. I s艂usznie. 鈥 Ciekawe, na czym opierasz swoje przypuszczenia. 鈥 Po prostu znam t臋 artystk臋. Jest genialna. Jane za艣mia艂a si臋. M膮偶 posadzi艂 j膮 na wielkiej kanapie, pochyli艂 si臋 i lekko poca艂owa艂 w usta. 鈥 Zaraz wracam. 鈥 Wypu艣膰 Rangera z klatki 鈥 zawo艂a艂a za nim. Chodzi艂o jej o ich trzyletniego skundlonego retrievera. 鈥 S艂ysza艂am, jak skamle. 鈥 To chyba najwi臋ksze dziecko w ca艂ym Teksasie. 鈥 Jeste艣 zazdrosny? 鈥 zacz臋艂a si臋 z nim dra偶ni膰. 鈥 Pewnie, 偶e tak 鈥 powiedzia艂 powa偶nie, chocia偶 w jego oczach zal艣ni艂y weso艂e iskierki. 鈥 Drapiesz go za uchem znacznie cz臋艣ciej ni偶 mnie. Po chwili Ranger wyskoczy艂 z kuchni. By艂 niezwykle brzydki, ale za to bardzo inteligentny. Jane wzi臋艂a go ze schroniska, kiedy by艂 jeszcze szczeniakiem. Prawd臋 m贸wi膮c, wybra艂a go dlatego, i偶 wiedzia艂a, 偶e nikt inny tego nie zrobi. Przy rozmiarach i usposobieniu retrievera, ma艣ci spaniela i w dodatku paru c臋tkach typowych dla dalmaty艅czyk贸w, stanowi艂 jedyn膮 w swoim rodzaju mieszank臋. Pies zatrzyma艂 si臋 przy Jane i po艂o偶y艂 wielki 艂eb na jej kolanach. Pog艂aska艂a go po 艂bie i jedwabi艣cie g艂adkich uszach, a Ranger a偶 pokaza艂 bia艂ka oczu, tak mu by艂o przyjemnie. 鈥 No i co ty na to? 鈥 zwr贸ci艂a si臋 do zwierzaka, my艣l膮c o sennych koszmarach, kt贸re powoli niszczy艂y jej poczucie bezpiecze艅stwa. 鈥 Czy to z powodu dziecka zrobi艂am si臋 taka nerwowa? Czy jest mo偶e jaka艣 inna przyczyna? Ranger zaskomla艂 w odpowiedzi, a Jane pochyli艂a si臋 i wtuli艂a twarz w psi 艂eb. 鈥 Mo偶e jednak zadzwoni膰 do Dave鈥檃? Co ty na to? Dostrzeg艂a swoje odbicie w szkatu艂ce z lusterkiem, stoj膮cej na stoliku. By艂o troch臋 zniekszta艂cone z powodu k膮ta nachylenia lusterka i sko艣nych brzeg贸w. Troch臋 zniekszta艂cone. To w艂a艣ciwe s艂owa, pomy艣la艂a. Nigdy nie by艂a w stanie patrze膰 na siebie inaczej, chocia偶 dla wi臋kszo艣ci ludzi by艂a zwyk艂膮, dosy膰 atrakcyjn膮, ciemnow艂os膮 kobiet膮. Niekt贸rzy zwr贸ciliby by膰 mo偶e uwag臋 na d艂ug膮, cienk膮 blizn臋, kt贸ra bieg艂a wzd艂u偶 jej policzka, a nawet uznali, 偶e jest po jakim艣 liftingu albo czym艣 w tym rodzaju. A najlepsi obserwatorzy mogliby dostrzec, 偶e jej 艂adne, br膮zowe oczy odbijaj膮 艣wiat艂o w nieco inny spos贸b, ale zapewne nie zaprz膮taliby sobie tym g艂owy. Jednak ona patrzy艂a na siebie w zupe艂nie inny spos贸b. Ze wszystkich si艂 stara艂a si臋 nie widzie膰 w lustrze potwornie okaleczonej nastolatki, kt贸ra nosi艂a specjaln膮 opask臋 na oku, by ukry膰 okropny, pusty oczod贸艂. Kolejne operacje plastyczne powoli przywraca艂y jej dawny wygl膮d, a zrobiona na specjalne zam贸wienie proteza zast膮pi艂a oko. Ale nie istnia艂a taka ga艂膮藕 medycyny, kt贸ra potrafi艂aby sprawi膰, 偶eby Jane wr贸ci艂a na dawne miejsce w艣r贸d swych r贸wie艣nik贸w. Do偶ywotnio skazana by艂a, by patrze膰 na 艣wiat inaczej, wiedz膮c przy tym, 偶e 艣wiat te偶 odbiera j膮 jako inn膮 i dziwn膮, 偶eby nie powiedzie膰 鈥 dziwaczn膮. Beztroska, pewna siebie dziewczyna, kt贸r膮 by艂a tamtego marcowego poranka, znikn臋艂a gdzie艣 na zawsze. Nie by艂o ju偶 powrotu do przesz艂o艣ci. Ale Jane nie chcia艂a do niej wr贸ci膰, nawet gdyby mog艂a. W ten spos贸b zmieni艂aby ca艂y sw贸j spos贸b patrzenia na 艣wiat i ludzi. A w贸wczas przesta艂aby istnie膰 jako artystka Cameo, jak sygnowa艂a swoje prace. Nie mia艂aby prawdopodobnie nic wa偶nego do powiedzenia. 鈥 Przygotowa艂em ju偶 dla nas herbat臋 鈥 powiedzia艂 Ian, wracaj膮c z dwoma kubkami. Postawi艂 je na podk艂adkach, szturchn膮艂 opornego Rangera, 偶eby si臋 posun膮艂, i usiad艂 przy 偶onie. Przez chwil臋 w ciszy pili zio艂ow膮 herbat臋. Jane zauwa偶y艂a, 偶e m膮偶 spogl膮da w stron臋 zegara, wi臋c te偶 skierowa艂a tam wzrok. A偶 j臋kn臋艂a. 鈥 Do licha, ju偶 po p贸艂nocy! 鈥 Niemo偶liwe. 鈥 Zamruga艂, jakby nie m贸g艂 uwierzy膰 w艂asnym oczom. 鈥 Cholera, jutro b臋dzie ci臋偶ko. 鈥 Ju偶 jest jutro 鈥 zauwa偶y艂a, wtuliwszy si臋 w jego bok. 鈥 Przynajmniej nabierzemy wprawy, je艣li idzie o nocne karmienia. Poczu艂a, 偶e m膮偶 si臋 u艣miechn膮艂. 鈥 Je艣li z tego powodu b臋dziesz mia艂a mniejsze wyrzuty… Znowu umilkli. Ian pierwszy zdecydowa艂 si臋 przerwa膰 cisz臋. 鈥 Kiedy powiesz Stacy o dziecku? Na wspomnienie siostry zagryz艂a nerwowo wargi i poczu艂a dziwny ch艂贸d. Chcia艂a si臋 jeszcze mocniej przytuli膰 do Iana, ale odsun膮艂 si臋 od niej i spojrza艂 jej w oczy. 鈥 Naprawd臋 si臋 ucieszy. Zobaczysz. 鈥 Mam nadziej臋. Tyle 偶e teraz… Teraz mam wszystko, czego pragnie moja siostra. Co gorsza, to Stacy pierwsza chodzi艂a z Ianem. Jane zrobi艂o si臋 jej 偶al. Chcia艂aby zmieni膰 przesz艂o艣膰, pozna膰 Iana w innych okoliczno艣ciach. Co prawda Stacy chodzi艂a z nim bardzo kr贸tko, ale Jane czu艂a si臋 troch臋 tak, jakby ukrad艂a go siostrze. Przypomnia艂a sobie moment, kiedy ona i Ian powiedzieli Stacy, 偶e chc膮 si臋 pobra膰. Sta艂a przed nimi, jasnow艂osa i wysoka niczym skandynawska wojowniczka. Ale wcale nie by艂a tak silna, na jak膮 wygl膮da艂a. Jej mina zdradza艂a wszystko. Stacy czu艂a si臋 zraniona i upokorzona. Bardzo zale偶a艂o jej na Ianie. Mo偶e nawet bardziej ni偶 bardzo. Ian u艣cisn膮艂 rami臋 偶ony. 鈥 Wiem, 偶e to nie jest 艂atwe, ale chyba najwy偶szy czas zapomnie膰 o przesz艂o艣ci 鈥 powiedzia艂. 鈥 Powinny艣cie przynajmniej spr贸bowa膰. Ojciec Stacy pracowa艂 w policji i zosta艂 zabity na s艂u偶bie, kiedy mia艂a zaledwie trzy miesi膮ce. Jej matka wysz艂a ponownie za m膮偶 i zasz艂a w ci膮偶臋 zaraz po tym, jak powiedzia艂a sakramentalne tak. Urodzi艂a si臋 Jane. I chocia偶 ojciec zawsze traktowa艂 Stacy jak w艂asn膮 c贸rk臋 i nigdy 偶adnej z nich nie faworyzowa艂, to jednak jego snobistyczna rodzina z Highland Park nie ukrywa艂a swoich sympatii. Dotyczy艂o to zw艂aszcza jego matki, kt贸ra rz膮dzi艂a niepodzielnie w艣r贸d najbli偶szych. Jane pami臋ta艂a, jak babka powtarza艂a, 偶e p艂ynie w niej ,,dobra krew鈥欌. My艣la艂a, 偶e spali si臋 wtedy ze wstydu, zw艂aszcza je艣li by艂a przy tym Stacy. By艂o im 艂atwiej, kiedy rodzice jeszcze 偶yli, bo Stacy nie potrzebowa艂a wtedy wsparcia babki Killian. Mog艂a j膮 ignorowa膰. Ale kiedy sze艣膰 lat temu oboje zmarli, ojciec na zawa艂, a wkr贸tce potem matka z powodu wylewu, Jane i Stacy zosta艂y same. Mog艂y liczy膰 tylko na siebie i na babk臋. Oczywi艣cie teraz siostra mia艂a sto powod贸w, 偶eby znienawidzi膰 Jane. Cho膰by to, 偶e odziedziczy艂a po zmar艂ej przed rokiem babce wi臋ksz膮 cz臋艣膰 maj膮tku Killian贸w. Stacy nie dosta艂a nic. A przecie偶 ojciec Jane by艂 r贸wnie偶 jej ojcem, chocia偶 nie biologicznym. Gdyby艣my tylko mog艂y o tym zapomnie膰! 鈥 pomy艣la艂a Jane, 偶a艂uj膮c, 偶e nie jest z siostr膮 tak blisko, jak to zwykle bywa w rodzinie. Gdybym tylko wpad艂a na to, jak do niej dotrze膰! 鈥 zastanawia艂a si臋 nie wiedzie膰 kt贸ry ju偶 raz. Kiedy zaproponowa艂a Stacy, 偶e da jej po艂ow臋 maj膮tku, siostra tylko wpad艂a w z艂o艣膰. Wiedzia艂a, 偶e babka jej nie kocha艂a. Nie przyj臋艂aby od niej nawet centa. 鈥 Przesta艅 鈥 powiedzia艂 delikatnie Ian. 鈥 S艂ucham? 鈥 Przesta艅 wini膰 siebie za to, co zrobi艂a twoja babka. 鈥 Wydaje ci si臋, 偶e w艂a艣nie o tym my艣la艂am? Ian potrz膮sn膮艂 g艂ow膮 i za艣mia艂 si臋 cicho. 鈥 Wcale mi si臋 nie wydaje. Ja to wiem. Znam wszystkie twoje sekrety, kochanie. 鈥 Wszystkie? 鈥 Oczywi艣cie. 鈥 I jak zamierzasz wykorzysta膰 t臋 wiedz臋? Pochyli艂 si臋 w jej stron臋 tak bardzo, 偶e niemal dotkn膮艂 ustami jej warg. 鈥 Sama zobaczysz. Dopiero p贸藕niej, kiedy Ian zasn膮艂 u jej boku, Jane u艣wiadomi艂a sobie, 偶e nie spyta艂a go, dlaczego wychodzi艂 tak p贸藕no na dw贸r.