DARMOWE EBOOKI DLA CIEBIE
POBIERAJ ZA FREE
zapisz się na newsletter i czytaj za freeTags
Szeptem
Przejmująca, wzruszająca i niezwykle intymna opowieść, można rzec: spowiedź kobiety, która ma przed sobą tylko jeden dzień życia. Smutna, bo tak ma na imię, zabiera Czytelnika w podróż do Przeszłości i Przyszłości, balansując na linie Teraźniejszości, która z każdą minutą staje się Przeszłością. W tym przedziwnym tańcu z czasem i przestrzenią odwiedza Niebo, Czyściec i Piekło.
To książka o życiu pełnym tak bliskich Ci historii, że czytając poczujesz przenikające cię ciepło i chłód, radość i smutek, a może nawet strach. Zakończenie Cię zaskoczy, a Twoje życie nabierze nowego wymiaru:
Bóg dał każdej istocie ludzkiej, jaka kiedykolwiek istniała, Anioła Stróża, aby chronił ją przed złymi aniołami, które nazywa się diabłami lub demonami. Bóg stworzył ogromną ilość Aniołów, zanim stworzył ludzi. Przetestował ich, by zobaczyć, czy będą kochać Jego czy siebie samych. Lucyfer, który miał być najwspanialszym ze wszystkich aniołów, przewodził rewolcie przeciw Bogu, a podążyły za nim wszystkie inne dumne anioły czy demony, które zostały wydalone z nieba do piekła. Nie znajdowały się one właściwie w najwyższym Niebie, pozwolono im jedynie przebywać we wspaniałej obecności Boga, gdy zdały test wolnej woli. Nie wiemy, ilu z nich się zbuntowało, ale wierzymy, że była to mniejszość spośród stworzonych Aniołów. Dobre Anioły są po naszej stronie i bardzo nas kochają, a demony nienawidzą nas, chcą nas oszukać i skazać na wieczne potępienie w piekle razem z nimi. Anioły zostały wyposażone w ogromną wiedzę o Bogu, więc te, które Go odrzuciły, wiedziały dokładnie, co robią, dlatego też ich potępienie było sprawiedliwe i szybkie. Użyły swojej wolnej woli, by odrzucić Boga i chcą, byśmy zrobili to samo. Pewien człowiek chciał zobaczyć i niebo, i piekło. Pragnął tego z całego serca, ponieważ miał wątpliwości, czy istnieją, a jeśli tak, to czy naprawdę tak pięknie jest w jednym, jak strasznie w drugim. Jak wiadomo, to, czego gorąco pragniemy staje się rzeczywistością i tak też było w tym przypadku. Pewnego dnia pojawił się jego Anioł Stróż i powiedział: – Chcę spełnić Twoje pragnienie, jesteś bowiem Człowiekiem i zasługujesz na to, aby Twoje marzenia się spełniały, zasługujesz na radość i szczęście. I zapytał: – Dokąd najpierw chcesz iść? I Człowiek odpowiedział: – Pokaż mi najpierw piekło! I poszli. Szli dość długo. Krajobraz zmieniał się. W miarę, jak przybliżali się do celu stawał się coraz bardziej dziki i straszny. Sucha, spalona trawa, kikuty martwych drzew, spękana wyschnięta ziemia. Doszli wreszcie do pięknej zapewne kiedyś posiadłości. Zardzewiała, skrzypiąca brama poprowadziła ich do pięknego kiedyś ogrodu, gdzie zobaczyli zdziczałe, skarłowaciałe drzewa i zeschnięte, pokryte zgniłymi trawami kwiaty. W ogrodzie stał piękny kiedyś dom. Obecnie miał pourywane okiennice, dziurawy dach, potłuczone szyby w oknach. Z domu tego dochodziły nieprzyjemne odgłosy: ktoś jęczał, ktoś głośno klął, ktoś komuś urągał. I Człowiek zajrzał do wnętrza i zobaczył Ludzi, którzy siedzieli jeden obok drugiego przy suto zastawionym stole. W powietrzu unosił się zapach przeróżnych smakołyków. Ale ludzie mieli przymocowane do rąk łyżki z bardzo długimi trzonkami i każda próba podania sobie do ust kęsa kończyła się niepowodzeniem. Ludzie ci byli głodni, spragnieni. Było im źle, kłócili się ze sobą, płakali nad swym losem. – Dosyć! Zaprowadź mnie teraz do nieba – powiedział Człowiek do swego Anioła Stróża. I poszli. Im bardziej oddalali się od piekła, tym krajobraz coraz bardziej się zmieniał; stawał się coraz piękniejszy. W miejsce wyschniętej trawy pojawiła się zielona, pachnąca łąka. Zamiast czarnych kikutów drzew zaszumiały nad nimi wspaniałe dęby, zielone brzozy, pachnące sosny. Doszli wreszcie do wspaniałej, kutej z żelaza bramy, przez którą weszli do cudnego, kolorowego ogrodu. Drzewa przyjaźnie szumiały. Na klombach rosły kwiaty, które mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Wypielęgnowana aleja zaprowadziła ich do pięknego, kolorowego domu, z którego dobiegały śmiechy, wesołe głosy, śpiew. I Człowiek zajrzał do środka i zobaczył ludzi, którzy siedzieli jeden obok drugiego przy suto zastawionym stole. W powietrzu unosił się zapach przeróżnych smakołyków, a ludzie mieli przywiązane do rąk łyżki z bardzo długimi trzonkami… Ale nawet nie próbowali nimi sami jeść. Nałożone na łyżki kęsy podawali swym towarzyszom. I tak, karmiąc się nawzajem, byli syci, zadowoleni, pełni miłości do wszystkiego, co ich otacza. A miłość ta sprawiała, że wszystko w ich otoczeniu było piękne, kolorowe, przepełnione ciepłem i miłością. I Człowiek zrozumiał, że różnica pomiędzy niebem i piekłem jest i duża i niewielka zarazem. Wystarczy, bowiem rozejrzeć się dookoła, zobaczyć innych ludzi, otoczyć ich swą troską, podzielić się tym, czego mamy dość i przyjąć od nich to, czego nam brakuje.3 Jestem tu po to teraz z Tobą, żeby Ci to udowodnić. Tą różnicę. Czy ja też pójdę do Nieba? Za godzinę, dwie, czy może o północy? Niebo musi istnieć, bo Ziemia nie pachnie jak dom. To Peter Kreft. Ja nie jestem taka mądra. Nie jestem też dobra. A całe moje życie myślałam, że jestem dobrym człowiekiem. Myliłam się. Nie po raz pierwszy zresztą. A tu, masz, babo, placek! Okazało się, że żaden dobry ze mnie człowiek, tylko chory. Współuzależniony … dalej